Recenzje - nieSławny: InFamous 2

autor: Yornek - 2011-10-09 10:54:16

Nie zabija się kury znoszącej złote jaja. Tym stwierdzeniem zdecydowanie kieruje się większość producentów zarówno gier, jak i filmów czy sprzętu elektronicznego. Jednak dzielą się one na 2 typy- gry których kontynuacje nigdy nie powinny się ukazać (przepraszam Ubisoft, ale do takich należy AC: B) i takie na których kontynuacje wszyscy czekają z niecierpliwością. Sucker Punch miało bardzo trudne zadanie z racji tego że zrobienie sequel'a świetnej gry, a zarazem zadowolenie wszystkich fanów pierwszej odsłony jest nie lada wyzwaniem. Jak sobie poradzili? Czy ten sequel powinien wogóle się ukazać? Cóż, czas odpowiedzieć sobie na te pytania.



No więc w kogo się wcielimy i jaki będzie nasz cel podróży? Fabuła

Jeśli graliście w pierwszą część to pewnie nie będzie dla was niespodzianką to, że wcielamy się ponownie w kuriera Cole'a MacGratha. Podczas transportowania jednej z paczek dostał telefon od jej nadawcy z prośbą aby otworzył nadaną przez niego przesyłkę. Cole bez zastanowienia otworzył paczkę i nie wiedział jeszcze że będzie tego żałował do końca życia. Kula Promieni (Bo tym była przesyłka) wysadziła w powietrze całe Empire City. Na końcu gry (To jest spoiler, ale bez niego nie mógłbym opowiedzieć fabuły drugiej części) Cole w końcu zabija swojego najbardziej znienawidzonego wroga, czyli Kesslera. Dowiaduje się on, że Cole i Kessler to tak naprawdę jedna osoba. Okazuje się że celem jego wroga było wyszkolenie i wypranie ze wszelkich emocji naszego głównego bohatera. Chciał by był gotów zmierzyć się z jego największym koszmarem- Bestią. Fabuła drugiej części zaczyna się zaraz po wydarzeniach z pierwszej części i jest bardzo spójna. Cole zamierza wypłynąć do New Marais, aby nauczyć się nowych zdolności i być gotowy, aby zmierzyć się z Bestią. Na statek zaciągneła się nowo poznana agentka Kuo i oczywiście najlepszy przyjaciel Cole'a czyli Zeke. Gdy mieli już wypłynąć niespodziewanie zaatakowała Bestia, niszcząc całe Empire City. Cole musiał natychmiastowo uciekać do New Marais, jednak sytuacja na miejscu okazała się zupełnie inna niż się spodziewał. Miasto trzymał w uścisku dusiciela, bezwzględny dyktator Betrand. Trzeba przyznać że fabuła jest równie wciągająca, co w pierwszej części i wątpię że jest ktoś kto porzucił tę grę przed ukończeniem historii naszego "elektryka".

Przejdźmy od razu do najważniejszej rzeczy. Gameplay

Generalnie struktura gry nie uległa wielkim zmianom, wciąż przemieszczamy się w powietrzu używając statycznego szybowania, czy ślizgamy się po elektrycznych drutach. Dodano jednak wiele mniej jak i bardziej potrzebnych smaczków jak chociażby wpływ stanu naszej karmy na moce dodatkowe bohatera. Gdy jesteśmy źli mamy (oczywiście oprócz elektrycznych) moce ognisto-napalmowe bo nie wiem jak można je inaczej określić. Gdy jednak decydujemy się być aniołami stróżami mieszkańców New Marais, mamy szanse władać lodem, który w moim mniemaniu wypada o wiele efektowniej i efektywniej niż napalm. Do dyspozycji mamy między innymi wyrastający spod nóg lodowy słupek z którego można się wybić. Nowością są również ataki specjalne, do których potrzebujemy ładunku jonowego. Neutralne moce specjalne to Tornado Jonowe i znana z pierwszej części Burza Jonowa, która to jest o tyle nieprzydatna że nie możemy sterować nią za pomocą czujnika ruchu. Grając po ciemnej stronie mocy dostajemy Wyssanie Jonowe, a po dobrej- Zamrożenie Jonowe. Tutaj akurat punkt dla Wyssania, gdyż jest znacznie bardziej efektywne. Wcześniej wspomniane "paliwo" do tych mocy (w postaci ładunku), dostajemy po pokonanych wrogach. Kolejną i oczywiście nie ostatnią nowością jest nowa broń Cole'a, czyli AMP. Jedną z jedynych szeroko krytykowanych rzeczy w pierwszej części był system walki wręcz. Tym razem jest naprawdę ciekawie i często chętniej będziemy używać naszego "elektrycznego widelca" niż mocy. Dynamiki dodaje również fakt, iż po serii udanych uderzeń możemy wykonać bardzo spektakularne wykończenie na trójkącie. Zaszła również pewna zmiana w systemie zdobywania mocy. Zamiast wchodzenia do kanałów, zdobywamy je wchłaniając rdzeń wybuchu, których zdobywanie jest ściśle związane z fabułą. Przeciwnicy z jakimi przyjdzie nam się zmierzyć to głównie milicja i potwory z bagien. Szczerze mówiąc sam do teraz nie rozumiem większego sensu występowania potworów z bagien w tej grze, gdyż motyw z ich produkcją jest już maksymalnie oklepany. W późniejszym czasie dostaniemy się na sponiewieraną przez żywioły część miasta o dużo mówiącej nazwie Flood Town. Zmierzymy się tu z lodowymi przeciwnikami którzy zbuntowali się i kurczowo trzymają północną część miasta, likwidując każdego kto na nich krzywo spojrzy. Aby nie było tak kolorowo, czas na zimny prysznic. Przede wszystkim maksymalnie skopaną rzeczą jest wcześniej wspomniany system karmy. Gra powinna zmuszać nas do refleksji i stawiać przed nami ciężkie decyzje (gra nawet zaczyna się słowami "muszę podejmować ekstremalnie ciężkie decyzje, bez względu na skutki") a mamy po prostu wszystko podzielone na zasadzie Dobry/Zły. Liczyłem na namiastkę Heavy Rain'a, czyli myślenie na zasadzie "Hmm, a co by było gdybym wybrał tę drugą opcję?", albo "Cholera chyba źle zrobiłem, trzeba było pozwolić mu iść" a mamy niezwykle prosty system wyboru. No ale trudno, to może jedynie obniża wartość gry pod względem fabuły. Zdecydowanie większą bolączką jest to, że gra dosyć szybko się nudzi. Co prawda grałem przez tydzień jak nakręcony, czytając wszystko o świecie inFamous, zauroczony fabułą i efektownością a także zabawą płynącą z gry, tylko co dalej? Świetnie się bawiłem, wycisnąłem platynę, pograłem w misje innych użytkowników (zapomniałem wspomnieć o edytorze, jest on ciekawy jednak osoby z artystyczną duszą na pewno wybiorą LBP 2 zamiast tej gry) tylko... co dalej? Po tygodniu zabawy odłożyłem grę na półkę i do tej pory leży tam gdzie była, prawdopodobnie sięgnę po nią dopiero przy okazji premiery nowego dodatku Festival of Blood. Jednak trzeba też na to spojrzeć z innej strony, co w tej grze mogłoby być więcej? Mamy stosunkowo długą fabułę, ok. 60 misji pobocznych i edytor. Mimo że inFamous 2 jest sandboxem, to nie sądzę aby mogłoby być w nim coś więcej.



A jak to wszystko wygląda? Grafika i design

Graficznie gra wygląda zarazem lepiej i inaczej niż jedynka. Ograniczono komiksową stylistykę i bardziej postawiono nacisk na realizm. Wszystko wygląda bardzo poprawnie, ale też nie ma fajerwerków. Zdecydowanie nalepiej wyglądającą rzeczą są moce. Gdy wypuszczamy Tornado Jonowe, naprawdę czuć tę trawiącą moc która zabiera wszystko na swojej drodze nie dając nikomu w jej polu rażenia szans na przeżycie. Wszystko wygląda epicko, spektakularnie i nie raz przyprawi nas o wytrzeszcz oczu. Wszystko jest jak być powinno :). Jednak chciałbym napisać trochę więcej o design'ie który mi osobiście niezbyt przypadł do gustu. Pierwsza wyspa jest zrobiona bardzo pomysłowo i nie mam do niej żadnych zarzutów. Niestety przez większość gry będziemy gościć na drugiej wyspie, która moim zdaniem jest zrobiona mocno "na odwal". Jest ona podzielona na zatopioną część miasta zwaną Flood Town i przemysłową część, czyli Gas Works. Flood Town jest maksymalnie nudnym i pozbawionym tętniącego życia terenem, cała okolica sprawia wrażenie jakby była na zasadzie kopiuj-wklej. Po prostu jedno wielkie skupisko zalanych do połowy domów i wielkich kałuż. Booooring... Gas Works również, jak to dzielnica przemysłowa niczym specjalnym nie zachwyca. Jedyne co spotkamy na drodze to wielkie zbiorniki, oraz hangary czy fabryki. Naprawdę można było się bardziej postarać.

Dla ucha też coś się należy. Dźwięk

Tutaj jednoznacznie muszę stwierdzić że gra wypada słabo pod względem dźwiękowym. Przemierzając miasto, nie towarzyszy nam żadna, nawet subtelna muzyczka lecąca w tle. Jest to bardzo dużym minusem, gdyż gra zdecydowanie traci przez to na klimacie który to jest jedną z ważniejszych rzeczy w grach. Teksty rzucane przez przechodniów również brzmią dosyć sztywno, jakby były czytane z kartki zaraz po przebudzeniu. Na szczęście reszta dźwięków wypada bardzo dobrze. Wszystkie odgłosy strzałów, biegania, skakania czy elektryczności są naprawdę soczyste i bardzo przyjemne dla ucha, jednak nie zmienia to faktu że dźwięk nie stoi na najwyższym poziomie. Muszę za to pochwalić Sony i SP za dobór końcowej piosenki w iF2. Fade Away w wykonaniu Black Heart Procession brzmi po prostu fantastycznie.



Podsumowanie

inFamous 2 to bez wątpienia tytuł, w który powinien zagrać każdy posiadacz PS3. Mimo że gra starcza dla przeciętnego gracza na tydzień, to możecie być pewni że będzie to tydzień po brzegi napakowany akcją, ochami i achami. Chcemy więcej takich sequeli.



Więcej publicystyki związanej ze światem PlayStation znajdziecie na PlayVision.
Grafika
9
DĄwięk
7
Grywalność
9
Ogólna
8
Bardzo dobra kontynuacja +
Nowe fantastyczne moce +
Bardzo efektowna i wciągająca +
Duże zróżnicowanie misji i wrogów +
- Starcza na bardzo krótko
- Dźwięk mógłby być lepszy
- Design drugiej wyspy jest płytki

KOMENTARZE
Aby dodać komentarz, zaloguj się.
Logowanie
Login:
Hasło:

Zapamiętaj mnie
Utwórz nowe konto / Przypomnij hasło
Napisz poradnikUserbary
Ankieta
Jak podoba Ci się Far Cry Primal?
Rewelacyjny!
Niezły.
Średni, nic specjalnego.
Słaby.
Nie wiem. Kupię jak stanieje.
Facebook
Polecamy

PS4life - newsy, aktualności, gry, recenzje PlayStation 4

Liga  Poleć znajomym  PES Dragon Age 3

Rozwijaj pasję do motoryzacji, dowiaduj się o niej codziennie ciekawych informacji na http://autoblog24.pl

 TrophyHunters © 2010 - 2016. Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, modyfikacja materiałów bez zgody właściciela tej strony są zabronione.
stat4u