Recenzje - Red Dead Redemption

autor: Yornek - 2011-10-07 11:37:18

Czy jest wśród was ktoś kto zobaczywszy czarne "R*" na żółtym tle wzruszy ramionami i powie "nie kojarzę?". Jeśli tak to znaczy że nie jesteście fanami sandboxów (i nie wiecie co tracicie :D) i gra może nie przypaść do gustu. Całą resztę zapraszam na mocnego westernowego kopa w... wiecie co. Ale czy jednak Rockstar podtrzymał swój poziom robiąc Red Dead Redemption? A może dostaliśmy poprostu GTA z odświeżoną grafiką i innymi klimatami?

No więc po pierwsze - kto stanie po drugiej stronie naszego rewolwera i dlaczego?

Jest rok 1911, Dziki Zachód umiera a wraz z nim największe legendy władania swoją bronią, cały świat zostaje stopniowo pochłonięty rozwojem technologii co nie wpływa pozytywnie na życie prostych rodzin których jedynym zajęciem było hodowanie bydła i uprawa roślin, jednak jak wiadaomo sielanką tych czasów na pewno nie można nazwać. W grze wcielamy się w postać byłego banity Johna Marstona. Opuścił on swój gang po tym jak został postrzelony a zamiast pomocy niemalże otrzymał śmierć od swoich kompanów. Gdy wszystko wskazywało na to, że nie ma już żadnego zagrożenia John myślał że skończy już z zabijaniem i będzie mógł wreszcie zająć się rodziną dla której zawsze brakowało mu czasu. Jednak to co się stało przeszło jego najśmielsze oczekiwania, jego rodzinę porwali... Agenci Federalni. Dali mu bardzo proste w przekazie ultimatum- Albo zginą wszyscy członkowie Twojego byłego gangu, albo Twoja rodzina. Jak nie trudno zgadnąć John zdecydował się zrobić użytek ze swych metalowych śmiercionośnych przyjaciół jeszcze ten jeden, jedyny raz. Nie chcę zdradzać więcej ze ścieżki fabularnej ale jednego możecie być pewni- Wszystko jest tu na swoim miejscu. Rewelacyjna fabuła, dziesiątki wyjątkowych postaci i niesamowicie dobre zakończenie gry to tylko namiastka tego co oferuje Red Dead Redemption. Dialogi, głosy postaci i animacja są wręcz genialnie zrobione jak na rok 2010. W tą grę warto zagrać chociażby tylko po to aby poznać historię Johna a czeka nas poza tym jeszcze ogrom atrakcji.



Nie samym chlebem człowiek żyje, jak sprawa ma się z klimatem gry?

Szczerze mówiąc nie wiem czy jest obecnie na rynku gra w której klimat świata przedstawionego jest tak dobrze dobrany jak w RDR. Nawet Heavy Rain ustępuje w tym przypadku RDR, a pamiętajmy że to interaktywny film. Twórcy gry nie próbowali oczarować nas pięknymi miastami, schludnie ubranymi przechodniami i koniami z błyszczącą sierścią w promieniach słońca. Tutaj dostajemy prawdziwy brudny klimat Dzikiego Zachodu i trzeba się do niego dostosować albo zostanie się zjedzonym i wysranym szybciej niż się zorientujesz. Jest to jedna z niewielu gier przy których z bananem na twarzy zatrzymywałem się podczas jazdy tylko po to aby popatrzeć na piękną, skąpaną w czerwonym słońcu prerię. Całości dopełnia przepiękna grafika i rewelacyjnie dopasowana muzyka, ale o tych dwóch aspektach trochę później. Nie mamy tu sztywnego, pozbawionego zwierząt i bandytów życia. W każdej chwili przemierzając świat gry możemy zostać zaatakowani przez wygłodniałe wilki tudzież inne istoty czyhające na nasz żywot. Mimo że nigdy nie rozumiałem ludzi których pasjonują konie, lub jeździectwo to w tej grze jest to wyjątkowo przyjemne. Klimat gry jest tak gęsty że dosłownie wylewa się z ekranu. Przechodnie również nie są kukłami postawionymi jako wypełniacz, nie raz gry przejdziemy obok grupki "hombres" grających w karty usłyszymy "Hey amigo, let's play some poker!" na co można zareagować w sposób odpowiadający w danej chwili naszej woli. Podsumowując, po tym względem jest to gra kompletna i naprawdę nie dało się lepiej wessać gracza w zakurzony, ociekający krwią i nienawiścią, bezwzględny dla słabszych a posłuszny silnym... Dziki Zachód.

Fabuła fabułą, klimat klimatem ale jak sprawa ma się z tym co tak naprawdę przykłuwa nas do telewizora na setki godzin? Gameplay.

Jeśli graliście w którąś z części Grand Theft Auto to pewnie wiecie że ta marka przygniatała konkurencję ilością zadań pobocznych i czasem który spędzaliśmy przy grze z powodu czystej zabawy. Mimo iż może się wydawać że za sprawą braku samochodów, helikopterów itd. gra będzie płytsza, to nie jest to prawdą. Oczywiście jazda konno nie daje takiej satysfakcji jak rozjeżdżanie przechodniów superszybkim samochodem, to sprawa ma się pod tym względem bardzo dobrze. Jeśli nie chce nam się w danej chwili przemierzać miasteczek i pustkowi konno, zawsze możemy skorzytać z usług pierwotnej wersji taksówki (w postaci dyliżansu) i przenieść się od razu w wyznaczone przez nas na mapie miejsce. Wielu z was pewnie interesuje też fakt występowania różnych kostiumów dla głównego bohatera. Otóż mamy kilkanaście kostiumów do zdobycia (podkreślam do ZDOBYCIA, nie kupienia) które najpierw trzeba odkryć np. przeszukując ciało martwego przeciwnika. Zazwyczaj mamy kilka zadań do wypełnienia, np. Przeszukać daną okolicę, wygrać w kości lub zabić określoną ilość zwierząt. Większość kostiumów da nam większe przywileje u danej frakcji np. po założeniu kostiumu Bollard Gang, jesteśmy sympatyczniej postrzegani przez jego członków, albo po założeniu kostiumu U.S. Marshall, policja w USA traktuje nas łagodniej. Kolejne jak np. Legend of the West zwiększają zasoby naszego paska Deadeye. Czym jest Deadeye? Jest to umiejętność pozwalająca nam na chwilowe spowolnienie czasu i zaznaczenie kilku przeciwników których następnie John zdejmie w ułamku sekundy z zabójczą precyzją. Wskaźnik ten napełniamy poprzez strzelanie w głowy przeciwników i wykonywanie egzekucji na nieszczęśniku. Dla ambitnych przygotowano serię wyzwań po których ukończeniu dostajemy dostęp do nowych broni czy kostiumów, a także zbliżamy się do 100% gry co jest ważną informacją dla Trophy Hunterów :). Kolejnym ogromnym plusem gry jest fakt występowania tak zwanych "sytuacji losowych". Jadąc sobie do miasta możemy spotkać krzyczącą kobietę która błaga o pomoc, gdy już schodzimy by dowiedzieć się co jest nie tak, możemy zostać otoczeni przez grupkę bandytów którzy wykorzystując element zaskoczenia mogą 2 strzałami posłać nas w piach. Jest tych wydarzeń naprawdę mnóstwo ale warto wspomnieć o jednym- czym byłby Dziki Zachód bez prawdziwych pojedynków? Czasem zostaniemy wyzwani przez jednego z mieszkańców który twierdzi że "ssiemy" w posługiwaniu się bronią, a my mamy okazję boleśnie udowodnić mu że się mylił. Wypadało by również wspomnieć o wielkości świata gry, mapa jest podzielona na 3 obszary: New Austin i West Elizabeth należące do Stanów Zjednoczonych oraz Meksyk. Zmiana terenu jest odczuwalna od razu po przekroczeniu granicy i to nie tylko w design'ie ale też w nastawieniu ludzi do naszej osoby. Jedną z najbardziej soczystych rzeczy towarzyszących strzelaniu, jest model przyjmowania obrażeń przez przeciwników. Możemy postrzelić przeciwnika w nogi przez co ograniczymy jego mobilność, podczas postrzału w rękę, staje się ona bezużyteczna. Możemy także zestrzelić przeciwnikowi kapelusz z głowy czy wytrącić mu broń z ręki. Poziom trudności gry nie jest wygórowany ale dobrze przemyślany. Tym razem mamy modny ostatnio system regenaracji życia, jeśli odsapniemy na chwilę. Wydawałoby się że dzięki regeneracji życia i systemowi namierzania Deadeye gra jest banalnie prosta, ale wystarczy jeden celny strzał ze snajperki czy z shotgun'a i już wąchamy kwiatki od spodu. Pewnie niektórzy z was myślą że Dziki Zachód = zupełne bezprawie. Otóż jesteście w wielkim błędzie, po dokonaniu przestępstwa nie dość że mamy na karku uciążliwych stróży prawa to jeszcze nad naszą głową zaczyna ciążyć coraz to większa nagroda. Pozbyć się jej można na 3 sposoby- nadać specjalny list z przeprosinami, zapłacić lub... zginąć. Zadania poboczne obejmują tak oczywiste rzeczy jak łapanie przestępców z listów gończych czy ujarzmianie dzikich koni, ale wszystko jest tak urozmaicone że nie ma co narzekać na nudę. Jako że tym razem mamy w grze bardzo bliski kontakt z naturą to nie mogło oczywiście zabraknąć dzikich zwierząt. Natrafimy od niewinnych królików i bobrów po krwiożercze pumy i niedźwiedzie Grizzly. Dla graczy z duszą hazardzisty przewidziano mnóstwo atrakcji jak chociażby Poker czy Liar's Dice. W tej grze poprostu każdy znajdzie coś dla siebie.



Jeśli poczujemy się samotni to jak wygląda sytuacja w sieci? Multiplayer.

Nie ma co ukrywać, multiplayer jest naprawdę bardzo mocną częścią tej gry. Panowie spod znaku R* na szczęście nauczyli się na błędach trybu sieciowego w GTA IV i dali nam tony świetnej zabawy. Tryby sieciowe podzielone są na mecze FFA, mecze drużynowe, odmiana "Capture the Flag", jednak zamiast flagi niesiemy worek ze złotem, osoby mające DLC mogą również spróbować swoich sił w trybie Stronghold gdzie celem jest obrona lub atak fortecy, wyścigi konne, kości, poker ale czas przejść do kwintesencji gry sieciowej czyli trybu Free Roam. Otóż zostajemy wrzuceni do świata gry znanego z gry dla jednego gracza i bawimy się do ganic naszej wyobraźni, możemy utworzyć posse i siać postrach wśród innych graczy na serwerze, jednym zdaniem- możemy robić co nam się żywnie podoba, do tego w towarzystwie innych graczy i z możliwością nabijania XP. Co do systemu levelowania, również jest lepiej niż w GTA bo mamy 50 poziomów, co znacznie urozmaica rozgrywkę. Za poziomy odblokowywujemy nowe wyzwania, bronie, postacie, wierzchowce oraz tryby gry. Cóż żadne słowa nie opiszą lepiej trybu multi w tej grze niż mój licznik przegranego czasu który obecnie wynosi... 2 tygodnie liczone w godzinach :).

Grafika i dźwięk.

Red Dead Redemption wygląda rewelacyjnie biorąc pod uwagę złożoność tej gry. Piękne widoki, realistyczna woda, świetnie wyglądające i zaprojektowane miasteczka, oszołamiająco wyglądające konie wiele, wiele innych. Co do muzyki muszę przyznać że jestem pod wrażeniem. Takie kawałki jak "Far Away", "Compass" czy "Deadman's Gun" potrafią wycisnąć łezkę nawet z największego twardziela. Nawet cichy dźwięk w tle podczas przemierzania świata gry sprawia że czujemy się wyjątkowo, jak nigdy wcześniej w grze wideo. Jest to jedyna gra której soundtrack'a słucham ciągle i ciągle mimo że już ponad rok temu skończyłem grę. Gorąco polecam.



Nic nie jest idealne, błędy w grze.

Co prawda nie doświadczymy strasznych błędów które wpływałyby negatywnie na rozgrywkę, ale nie zmienia to faktu że występują. Zazwyczaj są to problemy natury technicznej, ale wywołują one prędzej śmiech niż zdenerwowanie u gracza więc nie ma problemu.

Podsumowanie.

Red Dead Redemption jest jak dla mnie grą kompletną, zawiera ona wszystko czego potrzebuje idealna gra i western, wspaniały klimat, fabuła, dźwięk, animacja i cała reszta idealnie zgrała się w jedną spójną całość. Dla takich gier poprostu warto być graczem, gorąco polecam.

Więcej publicystyki związanej ze światem PlayStation znajdziecie na PlayVision.
Grafika
8
DĄwięk
10
Grywalność
10
Ogólna
10
Brudny, bezwzględny klimat Dzikiego Zachodu +
Rewelacyjna fabuła +
Bardzo dobra grafika i mistrzowski dźwięk +
Świetny multiplayer +
- Drobne błędy natury technicznej

KOMENTARZE
Aby dodać komentarz, zaloguj się.
Logowanie
Login:
Hasło:

Zapamiętaj mnie
Utwórz nowe konto / Przypomnij hasło
Napisz poradnikUserbary
Ankieta
Jak podoba Ci się Far Cry Primal?
Rewelacyjny!
Niezły.
Średni, nic specjalnego.
Słaby.
Nie wiem. Kupię jak stanieje.
Facebook
Polecamy

PS4life - newsy, aktualności, gry, recenzje PlayStation 4

Liga  Poleć znajomym  PES Dragon Age 3

Rozwijaj pasję do motoryzacji, dowiaduj się o niej codziennie ciekawych informacji na http://autoblog24.pl

 TrophyHunters © 2010 - 2016. Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, modyfikacja materiałów bez zgody właściciela tej strony są zabronione.
stat4u